Za co naprawdę lubimy Giełdę
2012-02-08 21:00
Kto inny mógł zdobyć tytuł giełdowej spółki roku, jeśli nie sama Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), która właśnie zakończyła swój pierwszy pełny rok jako spółka publiczna? Przecież to giełdowy operator z założenia powinien cieszyć się największą estymą i uznaniem u inwestorów, analityków czy maklerów. Teoretycznie.
Giełda, jako spółka, raczej nie została w ubiegłym roku ulubieńcem inwestorów. W 2011 r. akcje Giełdy straciły na wartości 28 proc. Ci, którzy trzymają akcje GPW od jej publicznej oferty z listopada 2010 r., są niewielkim minusie. Niższą wycenę w pewnym stopniu rekompensuje akcjonariuszom dywidenda – w ubiegłym roku GPW wypłaciła inwestorom 3,21 zł na akcję (stopa dywidendy 9 proc.) i także w tym roku zapewne zechce podzielić się zyskiem z inwestorami (w pierwszych trzech kwartałach 2011 r. GPW zarobiła na czysto prawie 110 mln zł).
Giełda nie budzie też specjalnych emocji wśród analityków giełdowych. Na palcach jednej ręki można policzyć rekomendacje dla GPW wydane przez naszych specjalistów. Częściej spółkę oceniają za to analitycy zagranicznych instytucji. Ta niechęć naszych firm inwestycyjnych do oceniania GPW wynika z profilu samej spółki, a być może także z ostrożności by nie podpaść operatorowi nieprzychylną rekomendacją. GPW nie jest tez na pewno ulubieńcem brokerów. Od miesięcy toczy się spór między domami maklerskimi, a GPW co do wysokości opłat pobieranych od brokerów. Ci ostatni argumentują, że opłaty giełdowe należą do najwyższych w Europie, giełda stoi na stanowisku, że są one adekwatne.
Skąd, więc wzięło się zwycięstwo GPW w naszym rankingu za 2011 r.? Giełda bezsprzecznie zwyciężyła wśród respondentów w kategorii „kompetencje zarządu”. Zarząd GPW i prezesa Ludwika Sobolewskiego można lubić lub nie, nie można mu jednak odmówić konsekwencji w kreowaniu warszawskiego parkietu jako regionalnego centrum finansowego w Europie Środkowej i Wschodniej. Mimo kryzysu, który wstrząsnął w ubiegłym roku rynkami finansowymi na całym świecie, GPW udało się w 2011 r. przyciągnąć na parkiet kolejnych kilkadziesiąt spółek, w tym aż 16 zagranicznych. Gdyby nie zawierucha, która szaleje w Europie, ten wynik z pewnością byłby jeszcze bardziej imponujący.
Coraz śmielej poczyna sobie też rynek Catalyst. Obligacje na nim plasują coraz bardziej renomowane spółki, a wartość emisji wzrosła w ubiegłym roku o 85 proc. Uznanie może budzić też model finansowania rozwoju biznesu – GPW wyłożyła w ubiegłym roku 180 mln zł na przejęcie Towarowej Giełdy Energii, wyemitowała jednocześnie obligacje, by móc podzielić się zyskiem z udziałowcami. Stąd zapewne w oczach naszych respondentów zasłużyła na zwycięstwo w kategorii „sukces w ubiegłym roku”.
Kolejnym mocnym punktem, który docenili badani, okazały się relacje inwestorskie. Rzeczywiście, jakości raportów kwartalnych, czy ich prezentacji podczas konferencji, mogłaby GPW pozazdrościć niejedna spółka ze znacznie dłuższym stażem na warszawskim parkiecie.
Komentarze
Wiadomości dnia na gsr.pb.pl
Serwis
- Dobre relacje kosztują
- Wawel jest symbolem jakości na giełdzie
- Cormay dobrze rokuje
- Członek zarządu Cyfrowego Polsatu o wzorcowych relacjach z inwestorami (WIDEO)
- Sobolewski zapowiada "czyszczenie" na GPW (VIDEO)
- Prezes PZ Cormay optymistycznie o 2012 r. (WIDEO)
- Kto jest najlepszy na GPW (RANKING)
- Kompetencje to domena giełdy
- Tak świętowano na gali Giełdowa Spółka Roku 2011
- Nastroje są słabe, to dobrze wróży
- Osiągnięcia LPP imponują
- Jak powstał ranking

kup licencję
drukuj z Kyocerą


















